Culture

Relacja z wyjątkowego Karaibskiego Dnia w Szkole ProFuturo dostępna tuCoco Caribe wraz z Edukacją ProFuturo zorganizowało Dzień Karaibski! Uczniowie mieli wyjątkową okazję wziąć udział w niezliczonej ilości warsztatów z wieloma znakomitymi prowadzącymi, m.in. w programie warsztaty bębnów kubańskich Congi z Nikodemem Bąkowskim, Dance Hall prosto z Jamajki z Ale Camara ze Szkoły Szkoła Tańców Karaibskich SalsHall Ortodox , stepowanie do rytmów karaibskich z Anula Kołakowska ze szkoły Tip Tap oraz Moc Kokosa z Ciało i Zdrowo! Mieliśmy też zaszczyt powitać wielu wyjątkowych gości, m.in. Andy Camara. W korytarzach szkoły rozbrzmiewały nuty karaibskie, dzieci kosztowały smakołyków kreolskich i odkrywały skarby Karaibów! W ramach wydarzenia promowaliśmy Wodę kokosowa ! Moc kokosa była z nami!

 coco 3zdjęcie

IMG_0249IMG_0247

IMG_0261IMG_0252IMG_0224IMG_0225IMG_0271IMG_0272

IMG_0241IMG_0228

IMG_0239IMG_0267 2

zdjęcie1IMG_0259

Coco Caribe  ponownie zagościło w szkole ProFuturo i podzieliło się relacją ze swoich karaibskich podróży po Jamajce, Kubie i Wyspach Dziewiczych Stanów Zjednoczonych. Obalaliśmy mity i sięgaliśmy korzeni Wysp Karaibskich. Rozmawialiśmy o kuchni, historii, sztuce, muzyce i codziennym życiu na Karaibach w klasie 2G. Nawet zaświeciło nam słońce w chłodny zimowy poranek!

zdjęcie 3 zdjęcie 2 zdjęcie 2-1 zdjęcie 2-1 zdjęcie 1

 

diablesseKaraiby, oprócz zachwycającej przyrody i rozkosznie ciepłego klimatu, posiadają przebogatą i ciekawą kulturę. Znajduje ona wyraz przede wszystkim w baśniach, ustnych przekazach i opowieściach, które uchodzą za swego rodzaju sztukę. Karaibski folklor, jak się okazuje przy bliższym poznaniu, zupełnie nie ustępuje różnorodnością naszym europejskim opowieściom o strzygach, utopcach i innych dziwach. Karaibowie z upodobaniem snują opowieści o diablicach (les diablesses), wampirach (les soukounians) czy wreszcie tajemniczej Manman dlo, egzotycznej syrenie. Nierzadko są to historie z dreszczykiem, tym przyjemnym rodzajem wieczorno-ogniskowego niepokoju, który zdaje się być uzasadniony wśród leśnych ostępów, nieopodal domniemanej kryjówki tych tajemniczych istot.

Większość karaibskich opowieści ma swoje korzenie w czasach kolonialnych, niektóre zaś sięgają czasów, kiedy późniejsi niewolnicy na plantacjach trzciny cukrowej mieszkali spokojnie w rodzinnej Afryce. Baśń karaibska to w istocie melanż tradycji afrykańskiej z miejscowymi wierzeniami, które zyskały nowy wymiar w okowach niewolnictwa. I tak wspomniana już „diablesse”, to demoniczna  kobieta o niezwykle pociągającej aparycji, jasnej cerze, pięknych długich włosach i sięgającej ziemi sukni, skrywającej… końskie/ kozie kopyto, jest niczym innym jak demonizacją Europejek, które przecież towarzyszyły swym wybrankom w koloniach.  Często okrutniejsze od własnych mężów, dały początek opowieściom o bezlitosnej, choć kuszącej, istocie. Skąd wziął się ów wymiar pożądania? W czasach kolonialnych niewolnikom nie wolno było nawet podnieść wzroku na twarz europejskiej damy, wiązało się to bowiem z wielce dotkliwą karą cielesną.

Owiana tajemnicą i grozą kusicielka przemyka więc wśród dzikiej karaibskiej głuszy, a jej wyobrażenie dominuje mroczne wieczorne opowieści. Napotkana w lesie diablesse zrobi wszystko, aby jej urok omamił i przyciągnął nieszczęśnika, który, pogrążony w słodkim zauroczeniu, stanie się jej ofiarą. Znudziwszy się bowiem adoratorem, piękna kobieta zmienia się nagle w pozbawioną skrupułów morderczynię, która gotowa jest zrzucić nieszczęsnego mężczyznę z klifu lub po prostu skręcić mu kark. Można ją rozpoznać po śladach, które zostawia jej końskie kopyto – jedyny dowód, że należy ona do świata upiornych mieszkańców Indii Zachodnich… oraz jedyna szansa opamiętanie się i rychłą ucieczkę.

Odkrywanie świata karaibskiej fantazji na szczęście nie niesie ze sobą takiego ryzyka – warto zatem zanurzyć się na chwilę w niesamowitej i barwnej rzeczywistości egzotycznej gawędy.

Aleksandra Dela
Zespół Coco Caribe ©

Chico_RitaChico y Rita (2010)

Reżyseria: Tono Errando , Fernando Trueba , Javier Mariscal

Chico & Rita jest animowaną opowieścią o tragicznej miłości kubańskiego pianisty z rozwijająca swoje skrzydła lokalną wokalistką. Akcja zaczyna się w roku 1948 w La Hawanie, która wówczas była kolebką radości, muzyki, tańca i fascynującej -szczególnie dla amerykanów – kubańskiej kultury.
Film ten oparto nie tylko na faktach związanych z samą historią kochanków lecz dokonano także dogłębnej analizy ówczesnej architektury miast, w jakich akcja się toczy. Widz podróżuje wraz z bohaterami od kameralnej, swojskiej Hawany do ekskluzywnego Paryża, dynamicznego Nowego Jorku czy też do pachnącego sukcesem Hollywood. Podróż w czasie jest natychmiastowa lecz nieprędko dobiegnie końca.
W tym filmie nie ma wartkiej akcji, spektakularnych efektów czy przepychu. Dominuje skromność, prostota przekazu i magnetyzm wiszący w powietrzu. Dlatego też produkcja ta wymaga od widza więcej cierpliwości i spostrzegawczości, w porównaniu do typowego love story.
Niezwykle zmysłowe sceny erotyczne, ognisty temperament kochanków, ich bezpośredniość a jednocześnie bezsilność w zetknięciu z okolicznościami losu – wszystko to rozbudza w widzu bogaty wachlarz uczuć i emocji.
Wyróżniającym się elementem filmu jest również jego animacja. Bohaterowie nie są cukierkowi ani nawet klasycznie ładni – są wręcz celowo przerysowani i nieco nieproporcjonalni. Mają bardzo uwydatnione usta i nosy, a w przypadku Rity dość duże biodra w stosunku do talii.
Słodko-kwaśny smak całej miłosnej historii w dużym stopniu nadaje muzyka. Jazz, cubop, mambo czy samba z jednej strony wprawiają w doskonały nastrój, z drugiej zaś potęgują uczucie goryczy związane z losami bohaterów.
Ta historia ukazana jest w krzywym zwierciadle. Pokazuje jednak równie skrzywioną (i krzywdzącą) ówczesną rzeczywistość kubańskich artystów.

 Monika Charytonowicz
Zespół Coco Caribe ©

th„Livres en Folie” to coroczne wydarzenie literackie organizowane pod patronatem UNIBANK-u oraz dziennika „Le Nouvelliste”. Już od 20 lat nietypowe haitańskie targi książki są największym przedsięwzięciem  kulturowym w kraju, przyciągającym całe rzesze miłośników literatury. Autorom, wydawcom, czytelnikom, politykom a nawet celebrytom – wszystkim  przyświeca tu jedna idea : prawdziwa miłość do książek. Tegoroczna (już) dwudziesta edycja odbyła się 19 i 20 czerwca w Historycznym  Parku Trzciny Cukrowej w Port-au-Prince.

livres_en_folie_les_jeunes_toujours_au_rendez-vous.htmlLivres en Folie”  powstały w celu promocji literatury haitańskiej oraz walki z problemem analfabetyzmu. Podczas dwudniowych targów organizowane są liczne konferencje i panele dyskusyjne. Ponadto każdy uczestnik ma okazję do rozmowy ze swoim ulubionym pisarzem oraz zakupu książek nawet z 50% rabatem. Dla wielu Haitańczyków „Livres en Folie” stały się corocznym rytuałem, a obecność na nich niemalże obowiązkiem. W tym roku nawet Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej nie pokrzyżowały planów organizatorom. Jak widać bezpośredni kontakt z literaturą jest nadal bardziej atrakcyjny niż kibicowanie przed telewizorem.

Katarzyna Kamińska
Zespół Coco Caribe ©

1

Wiosna i lato to pora latawców. Dla nas są one przede wszystkim symbolem sielskiego popołudnia na łonie natury. Ot, furkoczący na wietrze, ku radości dzieciaków, kawałek kolorowego materiału.  A czy zastanawialiście się kiedyś jak na latawce zapatrują się inne kultury? Jak inaczej, kreatywniej, bardziej ekscytująco wykorzystać ideę latawca?

2Swą uwagę zwrócimy przede wszystkim na Karaiby. Wyspy te obfitują w „lotnicze” tradycje – uważa się, że latawce poznano tam w czasach handlu niewolnikami  w XVII i XVIII wieku.  Na przestrzeni lat poddawano je wielu zmianom, aż wreszcie otrzymano formy sześcio i ośmiokątne. Karaiby są także siedliskiem wielu roślin, których liście stanowią gotowy materiał na latawiec. Niektórzy mieszkańcy twierdzą, iż pierwsze latawce zawdzięczają ogromnym i trwałym liściom palmy kokosowej. Nic dziwnego, że latawce zyskały na popularności – na Karaibach nawet całe rodziny puszczają je z dachów domostw, by złapać jak najlepszy wiatr.

Dla mieszkańców Haiti latawce mają szczególne znaczenie. Trzęsienie ziemi z 2010 roku dokonało straszliwych zniszczeń pozostawiając po sobie ból i nędzę. Tym większy podziw budził (i budzi po dziś dzień) wznoszący się ponad gruzowiskiem i usypiskami śmieci, zbudowany dziecięcą ręką latawiec. Niesiony przez morską bryzę i tańczący wdzięcznie w promieniach zachodzącego słońca tworzył niezapomniane widowisko w miejscu, gdzie rozdzielone nagle rodziny usiłowały przeżyć bez bieżącej wody, elektryczności, jedzenia…

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA
Latawce sporządzone przez haitańskie dzieci niedługo po katalizmie

Latawiec jest dziś na Karaibach symbolem nadziei, nieustępliwego ducha, siły pokonującej przeciwności losu. Wraz z latawcami dzieci wprowadzają radość tam, gdzie panuje bieda i przygnębienie.
Na Bermudach ( i nie tylko) latawce kojarzone są głównie ze świętami wielkanocnymi. Podanie głosi, że stało się to za sprawą nauczyciela szkółki niedzielnej, który opowiadał swym podopiecznym o  Wniebowstąpieniu Chrystusa i, aby zilustrować swą opowieść, posłużył się latawcem. Tym samym ustanowił on Wielkanocną tradycję dla Karaibów, którzy upatrują w tej czynności radość i uduchowienie. Odtąd w Wielki Piątek wśród błękitu karaibskiego nieba królują latawce.
Trynidad i Tobago, pośród mnogości innych wysp, również charakteryzują się miłością do pewnego szczególnego typu latawców – latawców do walk (ang. fighter kites). Są to konstrukcje nie tylko piękne, ale także groźne dla sobie podobnych – sport ten jest bezlitosny, a właściciel na ogół traci pokonany latawiec na zawsze.  Ta niezwykle emocjonująca rozgrywka polega na odcięciu linki za pomocą której przeciwnik steruje latawcem tak, by nie stracić przy tym własnego. Uwolnione latawce odlatują w przestworza pozostawiając na placu boju jednego, bezapelacyjnego zwycięzcę. Czym fighter kites różnią się od zwykłych latawców? Ich linka pokryta jest mieszaniną ostrego piasku lub szklanego pyłu, do ogona zaś przyczepia się ostrze żyletki.

Haiti

Oto porywająca relacja karaibskiego chłopca (już dorosłego) z podobnych pojedynków:
http://barrelchild.blogspot.com/2010/08/kite-fights-in-savannah-trinidad.html

5

Jak się okazuje, latawce to nie tylko beztroska zabawa – to ucieleśnienie kreatywności, rywalizacji, radości, nadziei, tradycji i rodzinnego ciepła. Mimo różnic jakie obserwujemy, są jednakowo uwielbiane w większości zakątków świata.
Projekty latawców:
http://www.kiteplans.org/
Mini latawiec (Batman):
http://www.idemployee.id.tue.nl/p.j.f.peters/kites/ifosk/plans/batman.html

Ola Dela
Zespół Coco Caribe ©

General_History_of_the_Pyrates_-_Ann_Bonny_and_Mary_ReadNiewątpliwie większość z nas, współcześnie żyjących śmiertelników, na dźwięk słowa „Karaiby” ma szybkie skojarzenie z obrazem barwnej postaci kapitana Jacka Sparrowa z cyklu filmowego „Piraci z Karaibów”. I po części słusznie – film inspirowany był przecież faktyczną obecnością morskich korsarzy na tych wodach. Jednak pojawia się pytanie, na ile nasze wyobrażenie o tej specyficznej grupie  żeglarzy pokrywa się z faktami?

Piraci dominowali na wodach wysp głównie w okolicach wieku XVII i XVIII, siejąc postrach i zniszczenie wśród zwykłych marynarzy czy bogatych podróżujących. Mroczny statek z czarną banderą zapowiadał starcie z piracką zgrają. Naturalnie każdy okręt musiał mieć kapitana,  który zazwyczaj zostawał nim nie przez posiadanie haka zamiast dłoni (taki nieszczęśnik prędzej trafiłby do kuchni, gdzie mógłby w jakiś sposób pracować), ale dzięki uznaniu wśród załogi, często zdobywanym w starciu z innymi piratami. Kapitan Sparrow choć niewątpliwie miał charyzmę, to w pirackiej rzeczywistości nie wystarczyłoby to do skompletowania wiernej i sprawnej załogi.

Ciekawym faktem dotyczącym piratów jest ich przesądność i strach przed legendarnymi potworami morskimi. Pojawiający się w filmie Davy Jones (Latający Holender) przyprawiał o gęsią skórkę najodważniejszych korsarzy. Skrzynia Jonesa, ukryta w głębinach morskich, była utożsamiana z miejscem, do którego trafiali topielcy, a więc żyjący nie spieszyli się z odkrywaniem tego obiektu.

Ważnym elementem „wyposażenia pirackiego”  (wyraźnie zaznaczonym w filmie) był kolczyk-trudno byłoby znaleźć pirata bez przekłutego ucha! Było to dyktowane przekonaniem, że kolczyk wpływa na poprawę wzroku. Inni z kolei twierdzili, że jest to zapłata za dostanie się na „drugą stronę” po śmierci. Bardziej sceptyczni traktowali swoje ozdoby jako zwykły łup po poprzednich, nieraz wysoko postawionych i zamożnych właścicielach.

Na koniec należy wspomnieć o rumie! Trunek traktowany niczym woda życia, który utrzymywał piratów w nastroju do walki, podnosił morale i najzwyczajniej pozwalał zapomnieć  o rutynie morskiej. Tak, wielu piratów popijało rum z nudów, co skutkowało czasem niedyspozycją w czasie napaści (jaki pożytek z pijanej załogi?). Co ciekawe, na statkach często można było spotkać się z osobą kwatermistrza, który pilnował ilości spożywanego alkoholu-limitem były 4 uncje (ok 200 ml) rumu na dzień.

Pirackie życie z pewnością obfitowało w niezliczone wyprawy, szalone walki, bogactwo, jak i biedę, jednak nie utożsamianej z Jakiem Sparrowem, a zainteresowani zgłębieniem tematu z pewnością nie rozczarują się ogromem zaskakujących faktów!

Aleksandra Sikora
Zespół Coco Caribe ©

„Mu­zyka zaczy­na się tam, gdzie słowo jest bez­silne – nie pot­ra­fi od­dać wy­razu; mu­zyka jest tworzo­na dla niewyrażalnego. ”  ~ Claude Debussy 

filesPieśni rytualne voudou, tradycyjne instrumenty, śpiewana opowieść plemienna – kultura haitańska od zawsze kształtowała się poprzez muzykę.     To w swoistych rytmach i brzmieniach możemy odnaleźć prawdziwą duszę Karaibów.  Claude Dauphine, w swojej książce „Histoire du style musical d’Haïti” zaprasza nas w jedyną w swoim rodzaju podróż w głąb jednej  z karaibskich wysp.  Nawet najbardziej wymagający czytelnik znajdzie tu coś dla siebie.  Publikacja ta nie jest kolejnym tradycyjnym kompendium wiedzy z zakresu muzykologii. Autor nie tylko opisuje muzykę karaibską, lecz analizuje ją, nieustannie przywołując liczne konteksty społeczne i historyczne. Książka przejmuje  momentami formę eseju, a nawet niewielkiej opowieści filozoficznej.  Prawdziwa uczta dla niekwestionowanych koneserów i nie tylko :)

Dostępna wersja elektroniczna :
ISBN EPUB?: 978-2-89712-206-5 PRIX EPUB?: 19,99 $ ISBN PDF : 978-2-89712-207-2 PRIX PDF : 19,99 $
Źródło: http://www.radiotelevisioncaraibes.com/nouvelles/culture/un_essai_sur_l_histoire_du_style_musical_d_ha_ti.html

Katarzyna Kamińska
Zespół Coco Caribe ©

14 i 15 maja 2014, w Centrum Studiów Latynoamerykańskich UW (CESLA) przy ul. Smyczkowej 14 w Warszawie, odbyła się IV Krajowa konferencja studencko-doktorancka CESLA, pt. “Kolory i smaki Ameryki Łacińskiej i Karaibów”. Na tak apetycznie brzmiącym wydarzeniu nie mogło zabraknąć Coco Caribe!

Podczas dwóch intensywnych dni, prelegenci z pasją opowiadali m.in. o Brazylii, Argentynie, Peru, Chile, Haiti czy Meksyku. Ponadto, wieczorem 14.05.  w miejscu Sol y Sombra odbyło się spotkanie latynoamerykańskie, na którym uczestnicy konferencji oraz miłośnicy Ameryki Łacińskiej i Karaibów mieli okazję lepiej się poznać, wymienić pasjami i świetnie się razem bawić.

Coco Caribe pragnie podzielić się z Wami trudno dostępną wiedzą, jaką dzięki wystąpieniu Pani Agaty Castillo Lozano, pozyskaliśmy na temat roli transu w afrobrazylijskiej, synkretycznej religii Candomblé.

Sama nazwa Candomblé jest, według Leszka Kolankiewicza (autora książki „Samba z bogami”), hybrydą słów z różnych narzeczy afrykańskich: „candombe”, co znaczy dawne tańce murzyńskich niewolników i „ile” – dom. Trans stanowi esencję kultu Candomblé i jest momentem kulminacyjnym ceremonii. Prowokuje się go konkretnymi rytmami, przyspieszającą i coraz głośniejszą muzyką wybijaną na bębnach, śpiewem i odpowiednimi tańcami. Wprowadzając się w ten stan, wierni jednoczą się ze swoim bóstwem, użyczając mu swoje ciało. W ten sposób orixá może zejść ponownie na ziemię. Jednak ludzie nie są zazwyczaj świadomi tego, co się z nimi dzieje podczas takiego dzielenia ciała z boskością. Pełnią oni w tym czasie funkcję medium, natomiast sami znikają. Z tego względu nie jest możliwa interakcja osoby opętanej i orixá.

Według wierzeń Candomblé, orixá żyje w każdym człowieku, lecz by móc oddać mu swoje ciało, należy odbyć tzw. rytuał przejścia. Jest to długi proces, podczas którego m.in. stosuje się specjalną dietę czy poddaje się kąpielom z wybranych ziół. Jednym z jego elementów jest również golenie głowy, symbolizujące porzucenie tego co stare i malowanie jej na biało, odwołujące się do mitologii.

Osoby spoza kultu często obawiają się, że przebywając na ceremonii Candomblé zostaną opętane przez orixá. Jednak jest to niemożliwe, ponieważ całe wydarzenie jest silnie uregulowane, a nad jego porządkiem czuwają wyznaczone do tego osoby. Ze względów rytualnych oraz bezpieczeństwa, nie zezwala się więc na wchodzenie w trans osobom niewtajemniczonym. Mogą one brać udział w ceremonii jako widzowie, lecz nawet, gdyby przez działanie muzyki, śpiewu i ogólnej atmosfery wpadły w niekontrolowany trans, są natychmiast z niego wyprowadzane. Nie każdy zdaje sobie sprawę z tego, że przebywanie w transie jest niezwykłym wysiłkiem dla organizmu, dlatego też konieczne jest wcześniejsze, specjalne przygotowanie, m.in. nauczenie się panowania nad opętanym ciałem, wchodzenia i wychodzenia z transu. Dlatego też, wszystkie nieuprawnione osoby, a także m.in. kobiety ciężarne lub w żałobie, w przypadku niekontrolowanego transu są natychmiast obwiązywane dla bezpieczeństwa chustami, wyprowadzane, chłodzone i cucone.

Sam proces wchodzenia w trans jest jednym z elementów rozbudowanej, wielogodzinnej ceremonii nasyconej rytmem, tańcem i śpiewem. Najpierw imituje się odpowiednimi krokami mitologiczne historie orixás. Później, gdy zebrani są już gotowi, wszystko zaczyna przyspieszać – rytm muzyki, taniec, śpiewy. Przywołuje się wtedy bóstwa, by przeżyły ponownie zdarzenia z czasów kiedy żyły na Ziemi. W momencie kulminacyjnym dochodzi do transu, który poprzedzają zawroty głowy, mylenie kroków czy drżenie ciała. Opiekunowie czuwający nad bezpieczeństwem osób opętanych usuwają wszelkie niebezpieczne dla wiernego przedmioty i asekurują cały przebieg spotkania z boskością. Osoby w transie stawiają specyficzne kroki, przyjmują charakterystyczną posturę, mimikę, a także zmienia się ich głos. Często w czasie transu jaźń się wyłącza, jednak według niektórych relacji jest to stan pomiędzy świadomością a snem.

Jeszcze raz dziękujemy za zaproszenie nas do wzięcia udziału w tej niezwykłej konferencji i polecamy ją wszystkim na przyszłość.

Monika Charytonowicz
Weryfikacja – Agata Castillo Lozano

Zespół Coco Caribe  ©

DSCN8858 DSCN8857 DSCN8856 DSCN8855 DSCN8830 DSCN8837 DSCN8841 DSCN8849 DSCN8826 DSCN8819 DSCN8817 DSCN8828

Header1-908x175

Karaiby – piękne plaże, Piraci, rum, słońce, wakacje…i jedzenie! Tak, to przecież integralna część tej bogatej kultury, której nie można w żaden sposób przemilczeć. Widząc niesamowitą różnorodność aromatów, kolorów i produktów pojawiających się na talerzach Freda Gore, dominikańska szefowa kuchni, postanowiła zainicjować wakacyjne podróże kulinarne dla wszystkich tych, którzy są fanami poznawania kraju poprzez kubki smakowe, jak również i tych, co chcą spędzić urlop w inny sposób niż zażywanie kąpieli słonecznych na plaży (nie ujmując uroku rajskim widokom nadmorskim.

Od 2004 roku sprawnie działają 7-dniowe turnusy na kilku karaibskich wyspach. 15 szczęśliwców, którzy zdecydują się na takie wakacje, będzie miało okazję próbowania, gotowania i kupowania lokalnych przysmaków na wzór mieszkańców. Poza porannymi warsztatami kulinarnymi organizatorzy zapewniają również atrakcje bardziej tradycyjne, jak np. wieczory muzyczne, rejsy, wizyty w SPA, piknikowanie na plaży o zachodzie słońca czy rozkoszowanie się restauracyjnym jedzeniem przygotowanym przez profesjonalistów.

Taka forma odkrywania Karaibów z pewnością zachęci wszystkich, którzy dbają o przyjemności dla podniebienia. Zdobyte doświadczenie kulinarne pozwoli powracać zimową porą do klimatów karaibskich, jednak trzeba się przy tym liczyć z nagłym przypływem znajomych wpraszających się na kolacje ;)

http://caribbeanculinarytours.net

http://caribbeanculinarytours.net/wp-content/uploads/2011/05/Antigua-Culinary-Vacation.pdf

Aleksandra Sikora
Coco Caribe ©

 


COCO KONTAKT

“Coco Caribe” ul. Bartoszka 5 lok 23, 00-710 Warszawa, biuro@cococaribe.pl

Imię
Email
Wiadomość

Yay! Message sent.
Error! Please validate your fields.