History

diablesseKaraiby, oprócz zachwycającej przyrody i rozkosznie ciepłego klimatu, posiadają przebogatą i ciekawą kulturę. Znajduje ona wyraz przede wszystkim w baśniach, ustnych przekazach i opowieściach, które uchodzą za swego rodzaju sztukę. Karaibski folklor, jak się okazuje przy bliższym poznaniu, zupełnie nie ustępuje różnorodnością naszym europejskim opowieściom o strzygach, utopcach i innych dziwach. Karaibowie z upodobaniem snują opowieści o diablicach (les diablesses), wampirach (les soukounians) czy wreszcie tajemniczej Manman dlo, egzotycznej syrenie. Nierzadko są to historie z dreszczykiem, tym przyjemnym rodzajem wieczorno-ogniskowego niepokoju, który zdaje się być uzasadniony wśród leśnych ostępów, nieopodal domniemanej kryjówki tych tajemniczych istot.

Większość karaibskich opowieści ma swoje korzenie w czasach kolonialnych, niektóre zaś sięgają czasów, kiedy późniejsi niewolnicy na plantacjach trzciny cukrowej mieszkali spokojnie w rodzinnej Afryce. Baśń karaibska to w istocie melanż tradycji afrykańskiej z miejscowymi wierzeniami, które zyskały nowy wymiar w okowach niewolnictwa. I tak wspomniana już „diablesse”, to demoniczna  kobieta o niezwykle pociągającej aparycji, jasnej cerze, pięknych długich włosach i sięgającej ziemi sukni, skrywającej… końskie/ kozie kopyto, jest niczym innym jak demonizacją Europejek, które przecież towarzyszyły swym wybrankom w koloniach.  Często okrutniejsze od własnych mężów, dały początek opowieściom o bezlitosnej, choć kuszącej, istocie. Skąd wziął się ów wymiar pożądania? W czasach kolonialnych niewolnikom nie wolno było nawet podnieść wzroku na twarz europejskiej damy, wiązało się to bowiem z wielce dotkliwą karą cielesną.

Owiana tajemnicą i grozą kusicielka przemyka więc wśród dzikiej karaibskiej głuszy, a jej wyobrażenie dominuje mroczne wieczorne opowieści. Napotkana w lesie diablesse zrobi wszystko, aby jej urok omamił i przyciągnął nieszczęśnika, który, pogrążony w słodkim zauroczeniu, stanie się jej ofiarą. Znudziwszy się bowiem adoratorem, piękna kobieta zmienia się nagle w pozbawioną skrupułów morderczynię, która gotowa jest zrzucić nieszczęsnego mężczyznę z klifu lub po prostu skręcić mu kark. Można ją rozpoznać po śladach, które zostawia jej końskie kopyto – jedyny dowód, że należy ona do świata upiornych mieszkańców Indii Zachodnich… oraz jedyna szansa opamiętanie się i rychłą ucieczkę.

Odkrywanie świata karaibskiej fantazji na szczęście nie niesie ze sobą takiego ryzyka – warto zatem zanurzyć się na chwilę w niesamowitej i barwnej rzeczywistości egzotycznej gawędy.

Aleksandra Dela
Zespół Coco Caribe ©

General_History_of_the_Pyrates_-_Ann_Bonny_and_Mary_ReadNiewątpliwie większość z nas, współcześnie żyjących śmiertelników, na dźwięk słowa „Karaiby” ma szybkie skojarzenie z obrazem barwnej postaci kapitana Jacka Sparrowa z cyklu filmowego „Piraci z Karaibów”. I po części słusznie – film inspirowany był przecież faktyczną obecnością morskich korsarzy na tych wodach. Jednak pojawia się pytanie, na ile nasze wyobrażenie o tej specyficznej grupie  żeglarzy pokrywa się z faktami?

Piraci dominowali na wodach wysp głównie w okolicach wieku XVII i XVIII, siejąc postrach i zniszczenie wśród zwykłych marynarzy czy bogatych podróżujących. Mroczny statek z czarną banderą zapowiadał starcie z piracką zgrają. Naturalnie każdy okręt musiał mieć kapitana,  który zazwyczaj zostawał nim nie przez posiadanie haka zamiast dłoni (taki nieszczęśnik prędzej trafiłby do kuchni, gdzie mógłby w jakiś sposób pracować), ale dzięki uznaniu wśród załogi, często zdobywanym w starciu z innymi piratami. Kapitan Sparrow choć niewątpliwie miał charyzmę, to w pirackiej rzeczywistości nie wystarczyłoby to do skompletowania wiernej i sprawnej załogi.

Ciekawym faktem dotyczącym piratów jest ich przesądność i strach przed legendarnymi potworami morskimi. Pojawiający się w filmie Davy Jones (Latający Holender) przyprawiał o gęsią skórkę najodważniejszych korsarzy. Skrzynia Jonesa, ukryta w głębinach morskich, była utożsamiana z miejscem, do którego trafiali topielcy, a więc żyjący nie spieszyli się z odkrywaniem tego obiektu.

Ważnym elementem „wyposażenia pirackiego”  (wyraźnie zaznaczonym w filmie) był kolczyk-trudno byłoby znaleźć pirata bez przekłutego ucha! Było to dyktowane przekonaniem, że kolczyk wpływa na poprawę wzroku. Inni z kolei twierdzili, że jest to zapłata za dostanie się na „drugą stronę” po śmierci. Bardziej sceptyczni traktowali swoje ozdoby jako zwykły łup po poprzednich, nieraz wysoko postawionych i zamożnych właścicielach.

Na koniec należy wspomnieć o rumie! Trunek traktowany niczym woda życia, który utrzymywał piratów w nastroju do walki, podnosił morale i najzwyczajniej pozwalał zapomnieć  o rutynie morskiej. Tak, wielu piratów popijało rum z nudów, co skutkowało czasem niedyspozycją w czasie napaści (jaki pożytek z pijanej załogi?). Co ciekawe, na statkach często można było spotkać się z osobą kwatermistrza, który pilnował ilości spożywanego alkoholu-limitem były 4 uncje (ok 200 ml) rumu na dzień.

Pirackie życie z pewnością obfitowało w niezliczone wyprawy, szalone walki, bogactwo, jak i biedę, jednak nie utożsamianej z Jakiem Sparrowem, a zainteresowani zgłębieniem tematu z pewnością nie rozczarują się ogromem zaskakujących faktów!

Aleksandra Sikora
Zespół Coco Caribe ©

cuba-carCzy zawsze myśleliście, że zabytkowe modele Chevroleta, Cadillaca czy Chryslera  można oglądać tylko w muzeum lub na zlotach pasjonatów? Te oldschoolowe samochody wciąż stanowią główny środek komunikacji w mieście kontrastów – Hawanie.
Pod panowaniem Flugencio Batisy (1940-44) Kuba stała się celem amerykańskich podróży, centrum rozrywki i niekończącej się zabawy. Po wybuchu rewolucji porzucone samochody przeszły w posiadanie Kubańczyków i służą im niezawodnie do dzisiaj. Żywe muzeum motoryzacji? Dla Kubańczyków to jednak jedyna szansa na posiadanie własnego pojazdu. Gdy Fidel Castro przejął władzę import nowych aut z USA został całkowicie zablokowany. Obecnie aby kupić samochód niezbędny jest list autoryzacyjny z podpisem wiceprezydenta Rady Ministrów, poprzedzony wieloletnim procesem weryfikacyjnym. Tylko osoby zasłużone dla partii mą pozwolić sobie na taki luksus.
Na Kubie działa też tak zwana cocotaxi, która wywołuje natychmiastowy uśmiech na twarzy każdego turysty.

coco+taxi

Aby poczuć ten niepowtarzalny klimat Hawany nie pozostaje nic innego jak wsiąść w samolot i rozpocząć niezwykłą podróż w czasie.

107763964_9f56d1b8c3_o

Katarzyna Kamińska
Zespół Coco Caribe ©

Jamaica no problem! Yah Man!

IMG_5921P1100162DSC02190IMG_6073

For our Spring Break, we ended up in Jamaica, and to be more specific in Negril, which is an oasis of calm at the western coast of the Caribbean. A mecca of Reggae, slow pace lifestyle, a spot where the hippies used to hang out in the 70s. Nowadays, it has become a more and more developing touristic area.

After having survived inconveniences of the transfer in Miami and customs clearance, having bought a visa resembling rather bribery of customs officers in a small airport room, we could finally feel and breathe Jamaican air, mainly filled with the smoke of marihuana, which is illegal on the island. However, only tourists might be arrested for using it, whereas for the locals marihuana is an indispensible element of daily rituals, from the sunrise to the beautiful sunset, just as a morning coffee or an evening herbal infusion. Certainly, there are no penalties for applying them, whatsoever. The very first question after our arrival concerned a drug supply, and there is no doubt that every single Jamaican would be pleased to make our wish come true but I can’t remember asking for it! The locals didn’t give up on insisting, though.

Negril is situated close to the 7 mile beach, a long white Long Bay beach, which is considered to be crowded and touristic. Although we skipped the peak season, the crowd consisted mainly of Jamaicans who monopolized the beach. The sell department could learn a lot from them, strategies and techniques of persuasion, just to name a few skills.

A typical example of their monologues: Italiano? No? Where are you from? Holland? Oh, Poland! What’s your name? I’m a farmer, I have my plantation back in the mountains, best staff, best quality, Jamaica no problem! Yah Man! No problem! Do you have a cigarette?

Jamaica’s landscape resembles stereotypical ideas of Africa – huts with thatched roofs, crowds staying in the streets up late, goats on the roads, palm trees,  scorcher for 350 days a year with a break for rains, great sun, amazing moon, fruits in abundance, etc.

IMG_5243IMG_5207 IMG_5192IMG_5202

On the beach, Jamaicans were showing unceasing parent care by driving away all touts, but at the same time being a company for a tourist in their moments of relaxation; for example, by chatting up, persuading to something and eventually, by besieging. If someone was trying to find some peace, they could do it in 5-star hotels; however, we decided to take a more economical solution. Colours of the sea, hues of never withering flowers, mango trees growing around us, coconut palms, banana trees, aloes, bamboo alleys, seafood and fish, a reggae concert on the beach, amazing views, sensuous tastes and smells constituted a compensation to the touristic aspects of Negril. It didn’t take a long time to learn an expression in Patois – Why you bada bada me bout? (eng. Why are you bothering me?)

 The music preferences of young Jamaicans are also worth mentioning – the worst Reggaeton with addition of  DJ’s screaming and unsuccesful try of DJ’s mixing. Quiet night hours is an unknown term there…

Out of all the exquisite Jamaican dishes, it is worth trying the plentitude of local fish, for instance snapper or Jack fish in particular. Also, seafood such as shrimps, lobsters, conches in different variations: with curry, garlic, grilled, marinated, roasted, in coconut milk, or a goat in curry sauce. However, I didn’t have a chance to discover what was its taste as it consisted mainly of bones. In pubs and restaurants, it is common to be served a fish soup or a seafood soup to get warmed before the main course. Meat, fish or seafood is served in company of rice with beans,  local dumplings or bammies.

IMG_5248DSC02026

A meal may be crowned with a fresh fruit cocktail of mango, papaya, orange or just coconut water. Not to mention the jerk chicken which is a marinated chicken served with hot spices. It is a dish that can be consumed almost in any place in Jamaica – on the beach, from street vendors, at roundabouts, in villages and cities. Jerk chicken is usually prepared in huge cylindric containers on the beach or street. The smell of grilled smoked chicken  is the second one which dominates the island. Ackee, a national fruit of Jamaica, in combination with saltfish, is one of the most important dainties.

The coffee Blue Mountains is a divine drink, having its origins in these Jamaican mountains on the eastern coast, and brewed in an Italian coffee maker doubles its fantastic taste. The beer Red Stripes is a classic and important liquor, rums are such an obvious association that there is a very little need to mention them, as the cultivation of sugarcane on the islands is still one of the most essential elements of agriculture.

 IMG_6073 IMG_6057

During one of our excursions in Jamaica, in a distance of 4-5 hours east from Negril, we had a possibility to taste fantastically prepared fish in Little Ochie in Alligator Pond. Generally, it is the client who chooses a fresh Jamaican fish or seafood, and shows how much one would like to have, then decides about the seasoning and side dish.

The final step is to choose the boat in which they will wait for the order and consume. Unfortunately it takes quite a long time, but it’s absolutely worth waiting! A well-prepared and fresh lobster can be tasted in Pelican Bar, three hours east from Negril. In order to reach this legendary bar, it is necessary to sail on a small boat an approximate distance of 1 mile from the Parottee Beach, and there, in a thatched  hut, in the middle of the sea, away from the land,  some of the tourists,  inhabitants and  pub owners are playing domino, curving their names in the wood, drinking rum or a Red Stripe beer and bathing in the sea.  There are no such places that can’t be visited by a Pole, so the Polish flag couldn’t be missing in the middle of the Caribbean Sea.

IMG_5947IMG_5859

The final point of this story about this  picturesque and exotic island, though I could include more memories and impressions,  is one of the places out of a list of thousand that should be seen during the lifetime – the Rick’s Cafe. On the top of a very high cliff, close to Negril, a beautiful view of sunset spreads by the Caribbean Sea. At this time, daredevils jump into the water, some people sip Red Stripe, others cherish cocktails soaking legs in the pool, and the rest tastes local titbits in the restaurant.

Jamaica no problem!

 IMG_5304IMG_5319

Alexa De Coco
Coco Caribe ©

COCO KONTAKT

“Coco Caribe” ul. Bartoszka 5 lok 23, 00-710 Warszawa, biuro@cococaribe.pl

Imię
Email
Wiadomość

Yay! Message sent.
Error! Please validate your fields.