Tag: Grenada

grenada Karaiby, choć nieodłącznie kojarzone z rajskimi plażami i powiewającymi w nagrzanym powietrzu  palmowymi liśćmi, mają  do zaoferowania o wiele więcej niźli tylko widoki, jakimi karmią nas  nieustannie biura podróży. Choć powszechnie wiadomo, że Indie Zachodnie są wspaniałą destynacją  dla miłośników nurkowania, niewielu zdaje sobie sprawę z faktu, że to jedno z pierwszych miejsc gdzie  turystyka, sztuka i przyroda współtworzą zapierające dech w piersiach widowisko.

Mowa tu o Grenadzie – największej wyspie państwa o tej samej nazwie, której przybrzeżne wody kryją  prawdziwie niezwykłe obiekty. Na głębokości ok. 3-4 metrów w zatoce Molinere mieści się Molinere  Underwater Sculpture Park – podwodna galeria sztuki.

Nurków czeka tam spotkanie z naturalnej wielkości rzeźbami ludzi, a także towarzyszącymi im  przedmiotami codziennego użytku. Swą niezwykłość zawdzięczają one podwodnej faunie i florze. Porowata skóra, rozchylone kamienne usta, fałdy materiału przyciągają niezliczone ilości mieszkańców podwodnego świata. Wraz z upływem czasu koralowce zagnieżdżają się w nierównościach posągów, uświetniając ich walory wizualne swymi fantastycznymi kolorami i kształtami. W okolicy nie brak także najrozmaitszych gatunków ryb, które przypływają w poszukiwaniu pożywienia i schronienia. Rzeźby-topielcy zaczynają żyć własnym życiem. Ta bezkonfliktowa koegzystencja zachwyca, rozbudza wyobraźnię, przywodząc na myśl tajemnicę zatopionej Atlantydy.

Projekt ów, oprócz tworzenia zachwycających oko wspaniałości, ma również na celu ochronę środowiska. Jest to jedna z inicjatyw, która ma przywrócić świetność zdegradowanym rafom koralowym. W przeciągu ostatnich kilku dekad straciliśmy ich bowiem ponad 40%. Molinere Underwater Sculpture Park, oprócz zapewnienia schronienia licznym gatunkom fauny i flory, przyciąga turystów, co pozwala na regenerację uszkodzonaych naturalnych raf.

„Próbuję pokazać, że ludzka ingerencja i wchodzenie w interakcję z naturą może być pozytywne i przyjazne dla środowiska – to ikona tego, w jaki sposób możemy żyć w symbiozie z naturą” – tłumaczy Jason deCaires Taylor, jeden z najpłodniejszych twórców i inicjator powstania parku.

Aleksandra Dela
Zespół Coco Caribe ©

Linki:

http://www.underwatersculpture.com

https://www.facebook.com/GrenadaUnderwaterSculpture

http://grenadaunderwatersculpture.com/molinere-bay-where-we-are/

Obrazy:

http://www.underwatersculpture.com/sculptures/

http://www.underwatersculpture.com/sculptures/tamcc/

The gardener:

http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/7/7d/The-gardener-underwater-sculpture-jason-decaires-taylor.jpg

The silent evolution:

http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/0/03/The-silent-evolution-underwater-sculpture-jason-decaires-taylor.jpg/800px-The-silent-evolution-underwater-sculpture-jason-decaires-taylor.jpg

http://sztukatulka.pl/files/2011/12/rzezba1.jpg

 

 P1100162

Komu na sam dźwięk słowa „Karaiby” nie stają przed oczami smukłe palmy, domy o kolorowych fasadach i radosna muzyka? Taka jest w istocie karaibska kultura, w tym również kuchnia tego regionu. Za sprawą historycznych uwarunkowań odnaleźć w niej można wpływy z całego świata. Ta różnorodność wynika poniekąd z kilku tradycji kolonialnych – wystarczy zestawić ze sobą zwyczaje angielskie, francuskie i hiszpańskie. Oprócz wyraźnych akcentów europejskich (chociażby locrio, odmiana paelli w Republice Dominikańskiej), kuchnię karaibską definiują akcenty indiańskie, afrykańskie a nawet chińskie czy indyjskie (jak placki chapali z Trynidadu, faszerowane mięsem, owocami morza lub warzywami z curry). Z jednej strony jak najbardziej można mówić ogólnie o kuchni Karaibów, z drugiej – każda pojedyncza wysepka smakuje trochę inaczej i jej kuchnia nosi właściwe tylko sobie cechy. Nie można zapominać o wkładzie ludności tubylczej: Arawakowie wymyślili grill, zaś Karaibowie byli kanibalami, choć oczywiście w dzisiejszej kuchni karaibskiej nie ma już ludzkiego mięsa ; )

Kuchnia karaibska pełna jest przedziwnych dla europejskiego ucha nazw: chlebowiec, pochrzyn, taro, kasawa, flaszowiec miękkociernisty (lub łuskowaty), passiflora, tamaryndowiec indyjski – wszystko to są nazwy owoców i warzyw dostępnych u każdego sprzedawcy na targowisku, jak jabłka w polskim spożywczaku. Co ciekawe, owoce (ananas, banan, cytryna, papaja, mango) często zestawiane są z mięsem, i to w najmniej spodziewanych kombinacjach (np. banan z bekonem). Dzięki temu karaibska paleta barw obecna jest również na talerzu.

Nie brakuje również świeżych ryb, owoców morza (uważanych wciąż jednak za jedzenie dla zamożnych), drobiu podawanego często w towarzystwie mleczka kokosowego, czerwonego mięsa, ryżu z fasolą i smażonych bananów. Jedną z ważniejszych ról odgrywa tu bez wątpienia kokos, który zasłużył sobie na miano podstawy lokalnej kuchni już w XV wieku.

IMG_5248

Typowe karaibskie potrawy to: accras (rozdrobniona i smażona w głębokim oleju ryba), bluff (gulasz z ryby lub skorupiaków duszonych w winie i bulionie), lambi (sałatka ze stożków przyprawiona sokiem z limonki), crabes farcis (faszerowane kraby lądowe), colombo (korzenny gulasz z kurczaka lub koziego mięsa z kolendrą, kminkiem, gorczycą, imbirem i pieprzem), acras de morue (pikantne smażone frytki z mięsa dorsza na Antylach Francuskich), zupa rybna, christophene (tropikalna dynia). Na koniec posiłku klient zostanie poczęstowany w restauracji porcją digestif czyli lokalnego alkoholu.

Dla wielu alkohol i używki to główny towar eksportowy Karaibów. Już w latach 60-tych pisał V.S. Naipaul, że browar na Karaibach to oznaka postępu i  obietnica nowoczesności, a lokalne piwo jest źródłem wielkiej lokalnej dumy: Red Stripe na Jamajce, Parbo w Surinamie, Carib na Trynidadzie, Banks w Gujanie Brytyjskiej (V.S. Naipaul, „Podróż karaibska”, str. 168). Wizytówką o jeszcze większej sławie jest rum, wytwarzany tu od XVII wieku, kiedy plantatorzy trzciny cukrowej wydestylowali alkohol z melasy. Najlepszy rum pochodzi ponoć z Barbadosu, Jamajki, Gwadelupy i Martyniki. Oryginalnie zawartość alkoholu przekracza w nim 80% i dopiero przed rozlaniem do butelek jest rozcieńczany, by spełnić unijne normy. Tutejsi piją go bez dodatków, choć turyści uwielbiają wszelakie drinki na bazie rumu: Piña Colada, Cuba Libre, czy Daiquiri. Trzeba uważać przy nakładaniu na talerz sałatki owocowej – z dużym prawdopodobieństwem będzie ona zaprawiona rumem i winem musującym.

Z miejscowości Curaçao na Antylach Holenderskich pochodzi słynny likier o tej samej nazwie produkowany z suszonej na słońcu skórki małych pomarańcz. Z kolei w gospodarce Republiki Dominikańskiej ogromne znaczenie ma eksport cygar. Kraj ten wyprzedza pod tym względem Honduras i Kubę, eksportując do USA 140 milionów ręcznie zwijanych cygar rocznie.

Drinki na bazie rumu idą najlepiej w parze z cukrem trzcinowym, uprawianym dziś na Barbados, Jamajce i w Trynidadzie. Sprowadzony na tę półkulę najpierw eksperymentalnie, przez Krzysztofa Kolumba, a następnie przez holenderskich plantatorów z Brazylii w XVII wieku, zyskał na znaczeniu dzięki panującej akurat w Europie modzie na picie czekolady i kawy. Trzcina nie wytrzymała jednak konkurencji ze strony buraka cukrowego, którego uprawa była prostsza i wspierana przez Francuzów. Dzisiejsze plantacje są więc jedynie namiastką tych dawnych, przynajmniej jeżeli chodzi o powierzchnię.

Poniżej kilka przykładów, jak różnią się między sobą kuchnie poszczególnych karaibskich wysp:

Na Gwadelupie i Martynice szczególnie wyraźnie rozwinęła się kuchnia kreolska. Prosta, pożywna i zdominowana przez potrawy jednogarnkowe, łączy elementy francuskie i afrykańskie z karaibskimi składnikami.

 Antyle Holenderskie : tradycyjne potrawy to erwtensoep (grochówka z wkładką mięsną), bami (makaron z warzywami i mięsem), saté (mięso z rożna w sosie orzechowym) czy kabritu (duszona koźlina). Bardziej oryginalnym daniem będzie yuana (duszona iguana) i sopi yuana (zupa z iguany).

 Grenada: nie bez przyczyny zwana Spice Island, słynie z uprawy gałki muszkatołowej (drugie miejsce na globalnej liście producentów), imbiru, cynamonu, goździków. Według pewnej legendy pewien lekarz doprawił kiedyś rum startą gałką muszkatołową. Ponieważ napój zasmakował pacjentom, rozpowszechniło się wraz z nim stosowanie samej przyprawy. Dziś w lokalnych restauracjach, obok pieprzu i soli, stoi zawsze również miseczka ze startą gałką muszkatołową. Tam, gdzie uprawia się przyprawy, pije się również wino pieprzowe, czyli doprawione m.in. pieprzem.

Narodowa potrawa oil-down nawiązuje nazwą do zasady, że pod koniec jej gotowania olej  mleka kokosowego ma pozostać na dnie garnka. Na górze są natomiast owoce drzewa chlebowego, taro, cebula, marchewka, seler i solone mięso.

 Jamajka: odnajdziemy  tu elementy kultury czarnych niewolników z Afryki. Według przekazów, najsłynniejszą lokalną potrawę jerk chicken wymyślili XVII-wieczni zbiegli niewolnicy, którzy aby przeżyć, polowali w lasach na dziki, marynowali ich mięso w aromatycznej korzennej zalewie o konserwujących właściwościach, a następnie gotowali je w zagłębieniach ziemnych. W dzisiejszych czasach, jak sama nazwa wskazuje, danie powstaje z drobiu (ewentualnie wieprzowiny) i jest opiekane na wolnym ogniu, na ruszcie węglowym z użyciem drewna korzennika lekarskiego. Do marynaty dodaje się pieprz, cynamon, ziele angielskie i gałkę muszkatołową. Warto w tym miejscu zaznaczyć, iż sosy jako dodatek do mięs, to niezwykle ważny element karaibskiej kuchni. Już setki lat temu Indianie przygotowywali marynaty na bazie papryczek chili.

Kuba: na kubańskim stole lądują często faszerowane kraby i inne owoce morza, smażone banany, fasola, bataty, maniok, czy pieczone prosię. Wołowina uchodzi za pożywienie biednych – i co ciekawe, a wręcz szokujące – każdy ubój jest ewidencjonowany, a niezgłoszenie go grozi pozbawieniem wolności. Ważną rolę odgrywa również ryż, co ma korzenie w XIX wieku, kiedy przywieźli go tu ze sobą robotnicy z Chin i Indii.

Kubańczycy, podobnie jak pozostałe narody Karaibów, lubią niespiesznie celebrować posiłki, które są ważnym elementem ich kultury, a w gotowaniu nierzadko udział bierze cała rodzina. Z drugiej strony jednak dużą popularnością cieszy się jedzenie uliczne, zwłaszcza owoce morza i ryby czy grillowane mięso. Swoimi prawami rządzi się również kuchnia karnawałowa, jednak to już jest temat na cały oddzielny artykuł…

Karolina Bardecka
Zespół Coco Caribe ©

 Źródła:
1.  „Karaiby”, National Geographic, wydanie 2.

2. V.S. Naipaul, „Podróż karaibska”, wyd. Noir Sur Blanc, Warszawa 2005.

3. R. Grant, „Taste of the Caribbean”, 2010.

4. “Podróże kulinarne. Kuchnia karaibska”, wyd. New Media Concept, 2008

COCO KONTAKT

“Coco Caribe” ul. Bartoszka 5 lok 23, 00-710 Warszawa, biuro@cococaribe.pl

Imię
Email
Wiadomość

Yay! Message sent.
Error! Please validate your fields.